Targany wyrzutami sumienia po komentarzu i.nnej postanowiłem tym razem zaproponować Wam listę utworów, które doskonale poprawiają humor. Nie było wszak moim celem zdołowanie Was, drodzy czytelnicy. Choć przyznaję, że post “Muzyka łagodzi” powstał, kiedy akurat byłem w średnim humorze. Ale już jest ok
A zatem – macie zły humor? Posłuchajcie któregoś z tych utworów:
1. Budzisz się rano – Dreadsquad (feat. Natural Dread Killaz)
Czy jest jakaś bardziej pozytywna muzyka od reggae i jej pochodnych? I.nna, jeżeli jutro zaczniesz dzień od tego utworu, na pewno nie będzie zdołowana
Niesamowicie pozytywny tekst i wspaniała, kołysząca muzyka. Trafiłem na ten kawałek dzięki swojemu byłemu współlokatorowi i od jakiegoś roku nie opuszcza on mojego odtwarzacza mp3. Świetny utwór do słuchania w drodze do pracy!
2. Don’t worry, be happy! – Bobby McFerrin
Klasyk w dziedzinie “rozweselaczy”. Od razu się przyznam – uwielbiam Bobbiego McFerrina i uwielbiam ten utwór. Wiecie, że każdy dźwięk, jaki słyszycie w tej piosence jest wydawany przez McFerrina? Mnie też trudno było w to uwierzyć, dopóki nie zobaczyłem go na żywo na Warsaw Summer Jazz Days kilka lat temu. Jednoosobowe wykonanie “Sweet Home Chicago” robi wrażenie. Polecam również tekst – już samo jego przeczytanie poprawia humor
. I zawsze można ten utwór zanucić. Po prostu cudo!
3. Beautiful Day – U2
Jest kilka takich utworów, których słuchanie powoduje u mnie nieodpartą chęć puszczenia się pędem przed siebie, bez względu na to, gdzie jestem. Oto jeden z nich. Niezwykle pozytywny utwór, pełen optymizmu i energii. I do tego wokal Bono. Prawdę mówiąc zawsze bardziej podchodziły mi ballady U2 (I still haven’t found what I am looking for, Sunday Bloody Sunday, Sweetest Thing), ale ta piosenka, jest świetnym wyjątkiem od tej reguły. Polecam na szary okres zimowy!
4. Walking on sunshine – Katrina & The Waves
Z wszystkich zwycięzców konkursu Eurowizji z ostatnich 10 lat zapamiętałem tylko ten zespół. W 1997 roku zaśpiewali “Love Shine a Light” i słusznie zdobyli największe uznanie widowni Europejskiej. Ale zanim to nastąpiło, 12 lat wcześniej, cały Stary Kontynent śpiewał, że “chodzi w słońcu i czuje się z tym dobrze”. Walking on sunshine to kolejna piosenka, która automatycznie powoduje uśmiech na twarzy i lekkość na duszy. Polecam szczególnie na lato.
5. Video – India Arie
Jeżeli nie znacie tej wokalistki, zainteresujcie się jej dokonaniami. To jedna z najlepszych gitarzystek akustycznych, jakie słyszałem, dodatkowo obdarzona pięknym głosem i pisząca wspaniałe teksty. Na pewno jeszcze pojawi się na łamach tego bloga. Video jest doskonałym utworem dla osób, które zbytnio stresują się swoim życiem i swoją osobą. Ja do takich należę i dlatego pozwalam Indii czasem ustawić mnie do pionu
. Rzućcie okiem na ten tekst – niezwykle osobiste wyznanie, które niesie za sobą pozytywną i bardzo mądrą refleksję.
No i proszę – oto lista moich pięciu rozweselaczy. Mam nadzieję, że się zrehabilitowałem za “depresanty”
. Podobnie jak poprzednio jestem ciekaw, czego wy słuchacie, aby poprawić sobie humor?
styczeń 20, 2009 at 11:41 pm
To zależy od rodzaju potrzebnej pozytywnej energii
Czuję potrzebę wyzwolenia się i szaleństwa? Steppenwolf (‘Born to be wild’) i Flogging Molly (‘Tobacco Island’) i ZZ Top służą pomocą.
Mam potrzebę spokojnego pozytywnego myślenia? Bob Marley, Iron&Wine, Radiohead zawsze pod ręką.
Potrzebuję pozytywnie zakręconego-refleksyjnego stanu? Cała gama jazzu (Herbie Hancock) i muzyki ‘indiańskiej’ do wyboru.
Potrzebuję emocjonalnego katharsis? Soundtrack ze ‘Źródła’ (ang. ‘The Fountain’).
styczeń 21, 2009 at 9:32 am
Tak jak Twoim celem nie było zdołowanie czytelników, tak i ja nie chciałam wzbudzić w Tobie wyrzutów sumienia.
Swoją drogą już mi lepiej. Kiwam się właśnie ze słuchawkami na uszach, w rytm “don’t worry”, i powoli zaczynam wierzyć w to, że to będzie “beautiful day”. Dziękuję za taki przyjemny początek dnia.
styczeń 21, 2009 at 10:46 am
Ufff… Polecam się!
styczeń 21, 2009 at 10:57 am
Wynalazca ogólnej szczęśliwości
styczeń 21, 2009 at 8:12 pm
Czytam tego Twojego bloga (“niczego sobie, muszę powiedzieć”) i dokształcam się. Muzycznie. Choć nie tylko
Ale dyskutować z Wami, drodzy czytelnicy, wolę zdecydowanie w realu (ale nie znoszę tego słowa). Zatem “do zobaczenia!” (w pełnym znaczeniu tego słowa)!
styczeń 21, 2009 at 9:07 pm
Dobrze robaczku
styczeń 22, 2009 at 2:57 pm
A ja bez wahania na listę wrzuciłabym wszystkie nagrania Indii z płyty Life&Relationship!
styczeń 22, 2009 at 3:26 pm
Na pewno India zagości jeszcze na łamach “Dźwięków Muzyki”