Premiera “Masztalerza” okazała się sukcesem. Nieskromnie i szczerze przyznam – większym niż się spodziewałem. Zbieramy pozytywne recenzje od widzów, ekipa jest zadowolona – żyć nie umierać!

Gdy pisałem o muzyce do spektaklu, wspomniałem, że przejrzałem bardzo dużo, bardzo różnej muzyki. Siłą rzeczy, wiele świetnych utworów musiałem odrzucić. Miałem ograniczone zapotrzebowanie na muzykę i więcej po prostu nie byłem w stanie zmieścić w dwugodzinnym przedstawieniu. Jeżeli miałbym jednak wskazać jeden utwór, który nie zmieścił się na soundtracku, a którego żałuję, byłaby to właśnie kompozycja “Gun” Emilíany Torrini.

Podobnie, jak w przypadku Miki, również Emilíana jest odkryciem mojego szefa. To właśnie w pracy po raz pierwszy usłyszałem “Gun”. To jeden z tych utworów, który momentalnie zwraca uwagę. Mroczny klimat, wspaniała linia basu i gitary i ten głos… Poezja. Zresztą posłuchajcie sami:

Polecam słuchanie w nocy na słuchawkach. To co się dzieje w drugim planie ten piosenki to mistrzostwo świata.

Wydaje mi się, że fakt, iż Emilíana jest Islandką nie jest bez znaczenia. Jest w tym utworze coś “bjorkowatego”. Ale o ile nie przepadam za Bjork, o tym Torrini ma na razie stałe miejsce w moim odtwarzaczu MP3. Na razie mam jedynie album “Me and Armini” ale już pracuję nad zdobyciem kolejnych :)

Zachęcam Was – dajcie Emilii szanse! Powinna was zauroczyć, co najmniej tak samo skutecznie, jak Królowa Śniegu!

Me and Armini